Skrócona wersja poniższego felietonu autorstwa prof. Ryszarda Tadeusiewicza została opublikowana w Gazecie Krakowskiej 7.10.2020 r.
W dniu 27.09.2020 rakieta Falcon-9 wyniosła na wokółziemską orbitę kolejną serię 60 satelitów Starlink. Można je było obserwować w niedzielę wcześnie rano (o 4:35 i o 5:32) jako szereg przesuwających się po niebie jasnych punktów, biegnących jeden za drugim. Łącznie na ziemskiej orbicie ma ich być ponad 12 tys.! Miliarder Elon Musk chce w ten sposób dostarczyć szerokopasmowy Internet do każdego zakątka Ziemi.
Każdy z satelitów Starlink ma masę 250 kg i ma ogromny panel słoneczny zasilający w energię jego elektronikę. Obiega Ziemię w ciągu około 90 minut.
Satelity Starlink mają docelowo być rozmieszczone na trzech orbitach: ciasnej 340 km nad Ziemią (ma ich być 7,5 tys.), pośredniej (550 km – 1,6 tys.) i wysokiej (1200 km, 2,8 tys.). Będą one tak rozmieszczone żeby się wzajemnie kontrolowały i korygowały swoje pozycje na orbicie, wykorzystując do tego silniki jonowe. Pozycje te są ważne, bo chodzi o równomierne pokrycie możliwością satelitarnej łączności praktycznie całej Ziemi. Pod koniec tego roku, gdy w Kosmosie znajdzie się 720 satelitów, dostęp do satelitarnej sieci otrzymają już mieszkańcy Ameryki Północnej. Gdy będzie ich 1500 Musk planuje otworzyć dostęp do globalnego szerokopasmowego Internetu dla wszystkich.
Ale apetyty Muska są znacznie większe. Dotychczas amerykańska Federalna Komisja Łączności (FCC) udzieliła zgody SpaceX na wystrzelenie 12 tys. satelitów, a Musk niedawno zapowiedział, że chciałby mieć na niebie dodatkowo jeszcze 30 tys.!
Starlink ma zapewnić dostęp do internetu w standardzie 5G, czyli przesył danych z prędkością co najmniej 1 Gb na sekundę.
Internauci cieszą się z tego, natomiast martwią się astronomowie. Tylko 172 gwiazd Drogi Mlecznej świeci jaśniej niż satelity Muska! Starlink zmieni niebo nad naszymi głowami...
All rights reserved © 2021 Akademia Górniczo-Hutnicza