Skrócona wersja poniższego felietonu autorstwa prof. Ryszarda Tadeusiewicza została opublikowana w Gazecie Krakowskiej 9.12.2020 r.
Na skutek epidemii COVID-19 jednym z częściej wymienianych urządzeń, będących wytworem inżynierii biomedycznej, jest respirator. Wszyscy wiedzą, że są one potrzebne w przypadku tych osób zakażonych koronawirusem, którzy ciężko przechodzą tę chorobę i których życie jest w związku z tym zagrożone. Martwimy się, czy tych respiratorów nie jest za mało, słyszymy o dramatycznych wyborach, przed jakimi stają lekarze, gdy mają więcej pacjentów wymagających użycia respiratora, niż respiratorów – i kogoś muszą pozostawić bez pomocy. Ale czy wszyscy wiemy, czym jest respirator?
Respirator wtłacza powietrze do płuc pacjenta, który z takich czy innych powodów nie jest w stanie sam oddychać. Oczywiście to wtłaczanie jest przerwane, bo wspomaga tylko fazę wdechu, natomiast wydech następuje swobodnie – gdy zanika zewnętrzne ciśnienie klatka piersiowa sama się zapada i wypycha powietrze z płuc. Respiratory są zawsze na wyposażeniu sal operacyjnych, bo pacjent w narkozie sam oddychać nie może, a ponadto przy pomocy respiratora można wygodnie podawać gaz usypiający, regulując głębokość uśpienia. Są one także wykorzystywane na Oddziałach Intensywnej Terapii Medycznej (OIOM), gdyż wielu pacjentów, którzy tam trafiają w krytycznym stanie, nie może samodzielnie oddychać. Ale w warunkach epidemii mogą one być potrzebne także na zwykłych salach chorych, w karetach, a nawet w domach. W Internecie można przeczytać, że to jest możliwe, ale praktyka w polskich szpitalach jest taka, że respiratory są głównie w OIOM. Wynika to z faktu, że dostosowanie ustawień respiratora do potrzeb pacjenta, tak aby pomagał, a nie zrobił mu krzywdy, wymaga bardzo dużej wiedzy i doświadczenia. Warto więc mieć świadomość, że samo mnożenie liczby respiratorów nic nie da, jeśli nie będzie dostatecznej liczby specjalistów (zwykle anestezjologów) potrafiących je obsługiwać.
Na marginesie można przypomnieć, że na początku XX wieku respiratory ratowały pacjentów podczas epidemii wywołanej wirusem polio, więc COVID-19 to już druga taka pandemia, w której te urządzenia odgrywają kluczową rolę.
Respirator składa się z elektronicznie sterowanej pompy, która wdmuchuje do płuc pacjenta kolejne porcje powietrza (czasem dodatkowo zmieszanego z tlenem) i daje przerwy potrzebne na wydech. Wdmuchiwane powietrze jest podgrzewane i nawilżane, bo takie dociera do płuc przy normalnym oddychaniu przez nos. Aparat umożliwia dokładną regulację ilości powietrza dostarczanego w każdym wdechu, a także ciśnienia i szybkości jego wdmuchiwania, więc można respirator dostosować do indywidualnych potrzeb każdego pacjenta.
Ważne jest to, w jaki sposób to powietrze dostarczyć do płuc pacjenta. W większości przypadków trzeba stosować rurkę dotchawiczą, czyli – jak to się mówi – pacjent musi być intubowany. W najcięższych przypadkach stosuje się tracheotomię. Producenci respiratorów sugerują, że czasem wystarczy maska założona na twarz pacjenta obejmująca szczelnie nos i usta, ale w praktyce u nieprzytomnych pacjentów się tego nie stosuje.
Objaśniwszy to wszystko życzę, żeby każdy z Państwa ograniczył swój kontakt z respiratorem do przeczytania tego (bardzo skróconego i uproszczonego) opisu. Oby Wam i Waszym Bliskim to urządzenie nigdy nie było potrzebne!
All rights reserved © 2021 Akademia Górniczo-Hutnicza